Nazwa impotencja zostaje bardzo często zastępowana przez określenie zaburzenia erekcji, gdyż nie jest ona kojarzona tak negatywnie oraz nakłania większy procent mężczyzn do mówienia o swoich problemach. Oczywiście, dolegliwości te nie są przyjemne, gdyż nie istnieje możliwość na spontaniczną aktywność seksualną z tego względu, że członek nie jest w stanie osiągnąć wzwodu, a jeśli wzwód jest możliwy to nie utrzymuje się on wystarczająco długo, aby mogło dojść do współżycia. To dolegliwość z którą tylko w Polsce zmaga się około 3 milionów panów! Szokujące, a jednak prawdziwe.

Jeszcze większe zaskoczenie może wywołać liczba mężczyzn udających się do lekarza, gdyż jedynie 10% chorych szuka profesjonalnej pomocy. Niewielki ułamek dziwi, gdyż to właśnie lekarz jest w stanie przepisać odpowiednie leki, które przypomnijmy dostępne są na receptę, a oprócz tego umożliwia on znalezienie przyczyny zaburzeń i sprawdzić czy nie występują żadne przeciwności do przyjmowania silnych leków.

Owszem, panowie boją się mówić na ten temat, ale partnerka jest w stanie wesprzeć ich w tych ciężkich chwilach i pomóc, szczególnie jeśli niezbędna jest wizyta u psychoterapeuty i przeprowadzenie serii spotkań. Kobieta, która nie będzie naciskała na mężczyznę, a cierpliwie czekała na efekty terapii naturalnej (które mogą wynosić kilka tygodni bądź miesięcy), albo zaczeka aż mężczyzna oswoi się ze swoimi dolegliwościami i sięgnie po silne środki farmakologiczne (na przykład Viagrę).

Impotencja jest w stanie scementować związek, oczywiście pod warunkiem, że mężczyzna nie będzie nic ukrywał i od zauważenia u siebie pierwszych objawów podzieli się to informacją z kobietą. Jeśli nie zrobi tego… cóż skutki mogą być nieprzyjemne. Kobieta, która nie wie dlaczego jej partner nie chce uprawiać z nią seksu w pierwszej kolejności wini siebie, a oprócz tego podejrzewa zdradę. Z takich niedomówień nie wyniknie nic dobrego.